<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<StringTableFile xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xmlns:xsd="http://www.w3.org/2001/XMLSchema">
  <Name>conversations\endgameslides</Name>
  <NextEntryID>1</NextEntryID>
  <EntryCount>120</EntryCount>
  <Entries>
    <Entry>
      <ID>3</ID>
      <DefaultText>Na twój rozkaz starożytne urządzenie stało się twoim narzędziem, rozkręcając się z ogłuszającym łoskotem i zbierając wirującą Esencję jak włókna nawijane na wielkie wrzeciono.

W bladym, pulsującym blasku machiny, która tak dawno temu skierowała cię na tę ścieżkę, zebrałeś wszelkie swoje siły i, skupiając się na swym celu, odepchnąłeś wszystkie inne myśli. Pojedynczym, potężnym wybuchem, który zatrząsł komnatą i zwalił cię na ziemię, uwolniłeś dusze z ich więzienia.</DefaultText>
      <FemaleText>Na twój rozkaz starożytne urządzenie stało się twoim narzędziem, rozkręcając się z ogłuszającym łoskotem i zbierając wirującą Esencję jak włókna nawijane na wielkie wrzeciono.

W bladym, pulsującym blasku machiny, która tak dawno temu skierowała cię na tę ścieżkę, zebrałaś wszelkie swoje siły i, skupiając się na swym celu, odepchnęłaś wszystkie inne myśli. Pojedynczym, potężnym wybuchem, który zatrząsł komnatą i zwalił cię na ziemię, uwolniłaś dusze z ich więzienia.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>4</ID>
      <DefaultText>Wyczerpany, znalazłeś się na krawędzi utraty przytomności, a ostatnim widokiem, jaki ujrzałeś, była machina – ciemna i uśpiona. Potem zamknąłeś oczy i nareszcie mogłeś zasnąć.</DefaultText>
      <FemaleText>Wyczerpana, znalazłaś się na krawędzi utraty przytomności, a ostatnim widokiem, jaki ujrzałaś, była machina – ciemna i uśpiona. Potem zamknęłaś oczy i nareszcie mogłaś zasnąć.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>5</ID>
      <DefaultText>Po rozwiązaniu twojej sprawy Hiravas po cichu opuścił drużynę i wrócił do domu na Mokradłach Thein.

Starszyzna plemienia Żurawia nie tęskniła za nim, a kiedy powrócił, wyparto się go i wzgardzono nim. Hiravias opowiedział o swoich czynach i pojednaniu z Galawainem, jednak nikt nie chciał wesprzeć jego prośby o ponowne przyjęcie do plemienia.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>6</ID>
      <DefaultText>Hiravias opuścił drużynę i – po pierwszej kąpieli od lat – powrócił do wędrownego trybu życia.

Uporawszy się z tęsknotą za domem znalazł radość i spokój w odkrywczych wędrówkach po głuszy. Pierwszy raz w życiu dotarł tak daleko, że stracił z oczu góry Eir Glanfath. Podczas swoich podróży spisał liczne dzienniki i sporządził wiele rysunków, opisujących jego wędrówki przez zamarzniętą tundrę, rozpaloną pustynię i lasy tropikalne.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>7</ID>
      <DefaultText>Hiravias wyzwał na pojedynek wszystkich członków rady – jednego po drugim – i upokorzył rîow podczas dzikiej walki.

Widząc skrwawioną i zawstydzoną połowę rady, starszyzna wreszcie potwierdziła siłę Hiraviasa, nadając mu tytuł łowcy z plemienia Żurawia.

Otrzymawszy tytuł, Hiravias spokojnie opuścił wioskę i wrócił do wędrownego trybu życia.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>8</ID>
      <DefaultText>Gdziekolwiek nie poszedł, pozostawiał za sobą opowieści o Jesiennym Druidzie – jednookim mędrcu z lasu, który przynosił strawę zagubionym podróżnikom i dawał niezwykłe rady wszystkim, którzy zechcieli zadać mu pytanie.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>9</ID>
      <DefaultText>Po narodzinach próżnozrodzonego potomka resztki zdrowia psychicznego Lorda Raedrika odeszły w zapomnienie, a jego żona padła pierwszą ofiarą jego gniewu.

Mając do dyspozycji chroniącą go fortecę i garnizon lojalnych żołnierzy na swoje rozkazy, Raedrik nadal szukał wszelkich śladów oporu ze strony mieszkańców Złoconej Doliny – prawdziwych lub wydumanych. W końcu wszyscy oni zawiśli na gałęziach drzewa w wiosce, spoglądając na martwą osadę pustymi oczami.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>10</ID>
      <DefaultText />
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>11</ID>
      <DefaultText>Religijny zapał Lorda Raedrika zdołał niegdyś przywrócić go do życia – ale tylko jeden raz. Śmierć z twojej ręki zakończyła jego krwawe rządy w Złoconej Dolinie i przyległościach. Gdy umarł, wiosce wiodło się lepiej – stała się popularnym punktem docelowym dla osadników pragnących opuścić Zatokę Buntu po rozruchach.

Jednak nieobecność włodarza sprawiła, że wioska stała się też mniej bezpieczna. Wielu osadników uciekło równie szybko, jak przybyło, zniechęconych porażającym – nawet jak na jelenioborskie standardy – bezprawiem. Niemniej, pomimo wyzwań, Złocona Dolina trwa – i będzie trwać, przynajmniej w najbliższej przyszłości.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>12</ID>
      <DefaultText>Chociaż zabiłeś Lorda Raedrika w jego sali tronowej, jego pragnienie oczyszczenia krainy z Eothasian było tak silne, że powrócił do życia jako strażnik śmierci – nieśmiertelny rycerz oddany swej brutalnej sprawie. Pozbawiony resztek człowieczeństwa, Raedrik zaczął postrzegać wszystkich mieszkańców Złoconej Doliny jako wyznawców Eothasa, więc któregoś dnia osobiście wprowadził wojsko do wioski, by dopilnować oczyszczenia swojej ziemi. Złocona Dolina stała się pustą skorupą – z zawalonymi budynkami i wymordowanymi mieszkańcami. Nawet podróżni i niedoszli szabrownicy trzymali się z dala od osady.

Lord Raedrik powrócił do swojej twierdzy, gdzie rozpoczął wieczną wartę nad jałową krainą.</DefaultText>
      <FemaleText>Chociaż zabiłaś Lorda Raedrika w jego sali tronowej, jego pragnienie oczyszczenia krainy z Eothasian było tak silne, że powrócił do życia jako strażnik śmierci – nieśmiertelny rycerz oddany swej brutalnej sprawie. Pozbawiony resztek człowieczeństwa, Raedrik zaczął postrzegać wszystkich mieszkańców Złoconej Doliny jako wyznawców Eothasa, więc któregoś dnia osobiście wprowadził wojsko do wioski, by dopilnować oczyszczenia swojej ziemi. Złocona Dolina stała się pustą skorupą – z zawalonymi budynkami i wymordowanymi mieszkańcami. Nawet podróżni i niedoszli szabrownicy trzymali się z dala od osady.

Lord Raedrik powrócił do swojej twierdzy, gdzie rozpoczął wieczną wartę nad jałową krainą.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>13</ID>
      <DefaultText>Zamach na Diuka, najwyraźniej dokonany przez animantę, wywołał niszczycielskie rozruchy na ulicach Zatoki Buntu. Jednak ci, którzy uniknęli śmierci w czasie rozprawy w pałacu, zapamiętali zeznania tajemniczej osoby. Zjawiła się ona tamtego feralnego dnia i oczyściła animantów z winy – zamiast nich wskazując na Bractwo Ołowianego Klucza.

Plotki rozeszły się błyskawicznie i wkrótce powszechna opinia głosiła, iż skrytobójcą był szpieg Bractwa Ołowianego Klucza.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>14</ID>
      <DefaultText>Zamach na Diuka, najwyraźniej dokonany przez animantę, wywołał niszczycielskie rozruchy na ulicach Zatoki Buntu. Niewielu animantów przeżyło pierwszy dzień zamieszek.

W kolejnych tygodniach rozwścieczeni mieszkańcy miasta, usłyszawszy, że Diuk zamierzał zakazać praktykowania animancji, zebrali się w zorganizowane grupy i wyłapali niedobitki animantów.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>15</ID>
      <DefaultText>Zamach na Diuka, najwyraźniej dokonany przez animantę, wywołał niszczycielskie rozruchy na ulicach Zatoki Buntu. Niewielu animantów przeżyło pierwszy dzień zamieszek.

Wielu Jelenioborzan uznało zakończenie Dziedzictwa Waidwena za znak, że bogowie sprzeciwiają się animancji i usunięcie animantów z Zatoki Buntu wystarczyło, by bogów zaspokoić. Z czasem ich gniew ustąpił, a niedobitki animantów pozostały w mieście i okolicach, często zapuszczając się w głuszę, by tam bez obaw praktykować swoje nauki.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>17</ID>
      <DefaultText>Porządek jednak powrócił dzięki wsparciu z nieoczekiwanej strony. Ród Doemenelów, zdając sobie sprawę, że stabilne miasto jest lepsze dla interesów, szybko okiełznał przestępców z Zatoki Buntu poprzez systematyczną kampanię zastraszania.

Wykorzystując reputację nieustraszonych, zyskaną poprzez zamordowanie marszałka Rycerzy Tygla, Doemenelowie agresywnie korzystali ze swoich wpływów – mordując niedoszłych rywali i zbierając prowizję od wszelkich transakcji handlowych w mieście. Stali się zapewne najbardziej wpływowym rodem w całym Jelenioborzu.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>18</ID>
      <DefaultText>Kiedy jednak Dwunastka przegrupowała siły po rozruchach, szybko zdławiła przestępczość – patrolując ulice grupami i egzekwując po swojemu prawo na domniemanych sprawcach.

Wykorzystali również sposobność strącenia osłabionych Rycerzy Tygla z ich pozycji, nazywając ich zdrajcami ludu za czyny, których dokonali podczas rozruchów. Rycerze, których nie ukamienowano na śmierć pod murami ich warowni, zmuszeni zostali do ucieczki. Zewnętrzny kontyngent Rycerzy stacjonujący w Zamku Pogromców Floty pozostał tam, gdzie ich Najwyższy Sędzia, snujący plany odzyskania miasta.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>19</ID>
      <DefaultText>Wkrótce jednak porządek został przywrócony przez Rycerzy Tygla, którzy – pomimo przerzedzonych szeregów – zyskali w oczach opinii publicznej dzięki udziałowi w wyjaśnieniu spisku związanego z Dziedzictwem Waidwena. Oddziały powracające z Zamku Pogromców Floty wkrótce wzmocniły Rycerzy w mieście.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>21</ID>
      <DefaultText>Zniszczenie machiny na szczycie Teir Nowneth zakończyło plagę ożywionych trupów we Wzgórzu Dziedzictwa. Chociaż z początku mało kto odważył zapuścić się do opuszczonego dystryktu, wkrótce został on oczyszczony i odbudowany. Jednak niedawne potworności dość długo pozostały w pamięci mieszkańców, więc minęło sporo czasu zanim dystrykt stał się w pełni zamieszkany. Ostatecznie okazja nabycia taniej ziemi w znakomitym punkcie wymazała wszelkie złe wspomnienia.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>22</ID>
      <DefaultText>Chociaż machinę na szczycie Teir Nowneth pozbawiono zebranej esencji, nie pozostała ona bezczynna zbyt długo. Wzgórze Dziedzictwa odbudowano, a kiedy tylko pierwsze rodziny zaczęły na nowo zasiedlać dystrykt, członkowie Bractwa Ołowianego Klucza – działając zgodnie z wcześniejszymi rozkazami swojego zwierzchnika – wspięli się na wieżę i ponownie uruchomili machinę.

Pod osłoną nocy nowicjusze zabili grupę nowych osadników i patrzyli, jak historia się powtarza – ofiary powstają i pożerają ocalałych. Po drugim incydencie Wzgórze Dziedzictwa opuszczono na zawsze.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>23</ID>
      <DefaultText>Chociaż machina na szczycie Teir Nowneth została wyłączona, nie pozostała bezczynna zbyt długo. Wzgórze Dziedzictwa odbudowano, a kiedy tylko pierwsze rodziny zaczęły na nowo zasiedlać dystrykt, członkowie Bractwa Ołowianego Klucza – działając zgodnie z wcześniejszymi rozkazami swojego zwierzchnika – wspięli się na wieżę i ponownie uruchomili machinę.

Pod osłoną nocy nowicjusze zabili grupę nowych osadników i patrzyli, jak historia się powtarza – ofiary powstały i pożarły ocalałych. Po drugim incydencie Wzgórze Dziedzictwa opuszczono na zawsze.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>24</ID>
      <DefaultText />
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>25</ID>
      <DefaultText>Forteca Caed Nua stała się bastionem bezpieczeństwa pośród nieujarzmionej krainy i obiektem zazdrości wszystkich thaynów i earlów w Jelenioborzu. Jej niezdobyte mury obrosły legendą, a opowieści o budzących grozę najeźdźcach, których obrona twierdzy rozbiła w pył, stały się bardzo popularne w jelenioborskich gospodach.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>26</ID>
      <DefaultText>Forteca Caed Nua stała się światłem przewodnim dla podróżników, kupców i dygnitarzy. Uważano ją za najlepszą twierdzę w Jelenioborzu, a przyjezdni z bliska i daleka odwiedzali ją, by zaznać jej słynnej gościnności i majestatu.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>27</ID>
      <DefaultText>Odbudowa Caed Nua okazała się być krótkotrwałym przedsięwzięciem. Chociaż przejęcie twierdzy przez nowego włodarza dało nadzieję na przywrócenie jej do dawnej świetności, stało się inaczej. Plany rekonstrukcji budynków wciąż odkładano, aż w końcu zarzucono zupełnie – włodarz miał inne priorytety.</DefaultText>
      <FemaleText>Odbudowa Caed Nua okazała się być krótkotrwałym przedsięwzięciem. Chociaż przejęcie twierdzy przez nową władczynię dało nadzieję na przywrócenie jej do dawnej świetności, stało się inaczej. Plany rekonstrukcji budynków wciąż odkładano, aż w końcu zarzucono zupełnie – władczyni miała inne priorytety.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>28</ID>
      <DefaultText />
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>29</ID>
      <DefaultText>Po śmierci Władcy Podziemi na Bezkresnych Ścieżkach Od Nuy zapadła dziwna cisza. Ataki na lasy na powierzchni ustały, zaś jedyną rzeczą w lochach przypominającą władcę, stał się milczący tytan Od Nuy, stojący w pośród zatęchłych i zapomnianych korytarzy.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>30</ID>
      <DefaultText>Adrowa smoczyca znana jako Władca Podziemi, której duszę umieszczono w ciele łowczyni imieniem Falanroed, opuściła dość anonimowo Jelenioborze i udała się w nieznanym kierunku, sama niepewna celu swej podróży.

Ostatnio widziano ją w portowej osadzie Kres Drogi, jak wsiadała na statek – adrowy talizman lśnił na jej szyi.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>31</ID>
      <DefaultText />
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>32</ID>
      <DefaultText>Na twój rozkaz dusze pochwycone przez Thaosa zostały odesłane do ciał, które miały od początku zasiedlać. Rodziców próżnozrodzonych dzieci po raz pierwszy obudził płacz ich pociech, a kiedy popatrzyli dzieciom w oczy, te odwzajemniły spojrzenie. Wielu natychmiast padło na kolana, dziękując Hylei lub Magranie – a nawet Eothasowi – za to, że wybaczyli im ich winy – jakiekolwiek by one nie były.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>33</ID>
      <DefaultText>Na twój rozkaz tysiące dusz zgromadzonych przez machinę w Słońcu w Cieniu zostało zniszczonych – ich esencja rozrzucona na wietrze, jak unosząca się mgła. Nigdy już nie było im dane odnaleźć ciała żywej istoty.

Chociaż nikt w Jelenioborzu nie wiedział, co dokładnie stało się z zaginionymi duszami, wielu wyznawców Zimowej Bestii ujrzało wizję masowej podróży do krainy wiecznego spokoju – wizję tę uczcili uroczystą celebrą.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>34</ID>
      <DefaultText>Na twój rozkaz bogini Woedika w końcu otrzymała moc, której pragnęła – chociaż w inny sposób, niż oczekiwała. Wirujące dusze pochwycone w Słońcu w Cieniu zostały przesłane do wielkiej, adrowej kolumny i zesłane w głąb poprzez żyły świata, do miejsc nieznanych śmiertelnikom.

Chociaż nie otrzymałeś żadnego potwierdzenia, że tam dotarły, to zanim powróciłeś do Bliźniaczych Wiązów, dobiegły cię pogłoski o cudzie na tamtejszej Wyspie Pochówków. Pobożni Glanfatanie przybywali zewsząd, by zobaczyć tamtejszy posąg Woediki – jej zniszczona niegdyś korona stała się całością.</DefaultText>
      <FemaleText>Na twój rozkaz bogini Woedika w końcu otrzymała moc, której pragnęła – chociaż w inny sposób, niż oczekiwała. Wirujące dusze pochwycone w Słońcu w Cieniu zostały przesłane do wielkiej, adrowej kolumny i zesłane w głąb poprzez żyły świata, do miejsc nieznanych śmiertelnikom.

Chociaż nie otrzymałaś żadnego potwierdzenia, że tam dotarły, to zanim powróciłaś do Bliźniaczych Wiązów, dobiegły cię pogłoski o cudzie na tamtejszej Wyspie Pochówków. Pobożni Glanfatanie przybywali zewsząd, by zobaczyć tamtejszy posąg Woediki – jej zniszczona niegdyś korona stała się całością.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>35</ID>
      <DefaultText>Na twój rozkaz esencja zebrana w Słońcu w Cieniu została rozproszona po Jelenioborzu, by połączyć się i wzmocnić dusze mieszkańców krainy. W kolejnych dniach wielu z nich, stawiając czoła trudnościom i spodziewając się porażki w wyniku własnych słabości, znalazło w sobie nową siłę i wolę wytrwania. Zasmuceni znaleźli w sobie determinację, by żyć dalej pomimo poniesionych strat. Zdesperowani zaś znaleźli nowe powody, by mieć nadzieję.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>36</ID>
      <DefaultText>Na twój rozkaz zagubione dusze próżnozrodzonych odesłane zostały z powrotem do Cyklu Beratha, aby odnalazły drogę do nowych ciał i wróciły do życia – co uniemożliwiało im Dziedzictwa Waidwena.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>37</ID>
      <DefaultText>Na twój rozkaz dusze próżnozrodzonych, bezpowrotnie stracone przez mieszkańców Jelenioborza, wysłane zostały do nieznanego miejsca lub miejsc – w celu równie tajemniczym jak bóg, który zasugerował takie rozwiązanie. Kiedy tylko rozwiązano zagadkę ich utracenia, natychmiast pojawiła się nowa, którą przyjdzie rozwiązać komuś innemu – albo może nikomu.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>39</ID>
      <DefaultText>Hyleę rozsierdziła twoja dwulicowość – bogini macierzyństwa oczekiwała, że zwrócisz dusze próżnozrodzonym. W ramach zadośćuczynienia zażądała nowych narodzin i dobiła targu z Berathem, wymieniając śmierć za nowe życie.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>40</ID>
      <DefaultText>Utrata dusz, które obiecałeś entropii, nie była problemem ani dla Rymrganda, ani dla Ondry, gdyż Zimowa Bestia zawsze kroczy naprzód, zaś wola Pani Lamentów jest niepowstrzymana jak przypływ. W Jelenioborzu nadeszło gwałtowne ochłodzenie. Nietypowe jak na te pory roku mrozy zniszczyły tegoroczne uprawy, a następnie ustąpiły miejsca najchłodniejszej zimie w historii. Wielu z tych, którzy nie pomarli z głodu, zamarzło na śmierć we własnych domach.</DefaultText>
      <FemaleText>Utrata dusz, które obiecałaś entropii, nie była problemem ani dla Rymrganda, ani dla Ondry, gdyż Zimowa Bestia zawsze kroczy naprzód, zaś wola Pani Lamentów jest niepowstrzymana jak przypływ. W Jelenioborzu nadeszło gwałtowne ochłodzenie. Nietypowe jak na te pory roku mrozy zniszczyły tegoroczne uprawy, a następnie ustąpiły miejsca najchłodniejszej zimie w historii. Wielu z tych, którzy nie pomarli z głodu, zamarzło na śmierć we własnych domach.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>41</ID>
      <DefaultText>Powiadają, że Galawain jest boskim egzekutorem, ścigającym tych, którzy narazili się bogom. W takim razie, narażając się samemu Galawainowi, obudziłeś bestię – Ojca Potworów bardzo uraziła twoja złamana obietnica. Wraz z Magraną i Abydonem Galawain podjął bardziej bezpośrednie kroki, aby osiągnąć swój cel.

W kolejnych miesiącach jelenioborskie wioski na rubieży padły ofiarą niewyjaśnionych napaści stad bestii i potworów, które nagle zaczęły działać grupami i bez strachu podchodziły do domostw. Zanim wojska z miejscowych garnizonów dotarły na miejsce, wiele z tych wiosek uległo zniszczeniu.</DefaultText>
      <FemaleText>Powiadają, że Galawain jest boskim egzekutorem, ścigającym tych, którzy narazili się bogom. W takim razie, narażając się samemu Galawainowi, obudziłaś bestię – Ojca Potworów bardzo uraziła twoja złamana obietnica. Wraz z Magraną i Abydonem Galawain podjął bardziej bezpośrednie kroki, aby osiągnąć swój cel.

W kolejnych miesiącach jelenioborskie wioski na rubieży padły ofiarą niewyjaśnionych napaści stad bestii i potworów, które nagle zaczęły działać grupami i bez strachu podchodziły do domostw. Zanim wojska z miejscowych garnizonów dotarły na miejsce, wiele z tych wiosek uległo zniszczeniu.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>42</ID>
      <DefaultText>Wyznawcy Beratha powiadają, iż życie jest długiem, który należy spłacić poprzez śmierć – a ich bóg zawsze odzyskuje swoje należności. Łamiąc słowo dane Berathowi, zaciągnąłeś taki dług – te dusze należały do Cyklu. Wysłannicy boga nieuchronności nie mogli pozostać bezczynni.</DefaultText>
      <FemaleText>Wyznawcy Beratha powiadają, iż życie jest długiem, który należy spłacić poprzez śmierć – a ich bóg zawsze odzyskuje swoje należności. Łamiąc słowo dane Berathowi, zaciągnęłaś taki dług – te dusze należały do Cyklu. Wysłannicy boga nieuchronności nie mogli pozostać bezczynni.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>43</ID>
      <DefaultText>Skaen niezbyt dobrze przyjął zniewagę, jaką było kłamstwo w związku z przeznaczeniem dusz próżnozrodzonych. Uznał, że tak zuchwałe odebranie jego królowej jelenioborskich dusz należy przykładnie ukarać. Natychmiast wezwał swoich wyznawców, by przywołali na świat wcielenie Kukły, aby się zemścić – coś takiego nie zdarzyło się od ponad stu lat, a nigdy wcześniej nie zrobiono tego z rozkazu samego boga.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>45</ID>
      <DefaultText>Pallegina nie skorzystała z szansy na wypełnienie zadania otrzymanego od ducs bels. Mieszkańcy Jelenioborza, wzmocnieni darem dusz otrzymanym od Widzącego, wkrótce na nowo podjęli wymianę handlową z plemionami z Eir Glanfath. W odwecie za jej ciągłą niesubordynację i utratę lukratywnych umów handlowych Palleginę wyrzucono z Bractwa Pięciu Słońc. Wyruszyła na północ Wschodnich Rubieży, gdzie usiłowała trzymać się z dala od kłopotów, pracując jako strażnik karawany. Przez swój wygląd nie zdołała jednak uniknąć dziwnych spojrzeń i niepożądanych komentarzy.</DefaultText>
      <FemaleText>Pallegina nie skorzystała z szansy na wypełnienie zadania otrzymanego od ducs bels. Mieszkańcy Jelenioborza, wzmocnieni darem dusz otrzymanym od Widzącej, wkrótce na nowo podjęli wymianę handlową z plemionami z Eir Glanfath. W odwecie za jej ciągłą niesubordynację i utratę lukratywnych umów handlowych Palleginę wyrzucono z Bractwa Pięciu Słońc. Wyruszyła na północ Wschodnich Rubieży, gdzie usiłowała trzymać się z dala od kłopotów, pracując jako strażnik karawany. Przez swój wygląd nie zdołała jednak uniknąć dziwnych spojrzeń i niepożądanych komentarzy.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>46</ID>
      <DefaultText>Pallegina nie skorzystała z szansy na wypełnienie zadania otrzymanego od ducs bels. Jelenioborska wymiana handlowa z Eir Glanfath pozostała niemrawa, ale Republiki Vailiańskie nie zdołały przebić się na glanfatańskie rynki. W odwecie za jej ciągłą niesubordynację i utratę lukratywnych umów handlowych Palleginę wyrzucono z Bractwa Pięciu Słońc. Wyruszyła na północ Wschodnich Rubieży, gdzie usiłowała trzymać się z dala od kłopotów, pracując jako strażnik karawany. Przez swój wygląd nie zdołała jednak uniknąć dziwnych spojrzeń i niepożądanych komentarzy.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>47</ID>
      <DefaultText>Pallegina, wbrew rozkazom ducs bels, wymyśliła na poczekaniu nową umowę handlową z anamfatką, aby wspomóc osłabione Jelenioborze. Kiedy Widzący wzmocnił Jelenioborzan swoim darem dusz, Republiki Vailiańskie z trudem dotrzymywały kroku nowym konkurentom. Za skandaliczną niesubordynację i zuchwałość Palleginę wygnano z Republik na kilka lat. Dopiero kiedy południowe lasy Eir Glanfath stanęły otworem zarówno dla Republik, jak i dla Jelenioborza, Vailianie zorientowali się, że połączone wysiłki trzech krajów stworzyły silną sieć szlaków handlowych. Diuczesa Biageppe ułaskawiła Palleginę za jej przezorność, chociaż minęło wiele lat, zanim boska zdołała odzyskać zaufanie zwierzchników i bractwa.</DefaultText>
      <FemaleText>Pallegina, wbrew rozkazom ducs bels, wymyśliła na poczekaniu nową umowę handlową z anamfatką, aby wspomóc osłabione Jelenioborze. Kiedy Widząca wzmocniła Jelenioborzan swoim darem dusz, Republiki Vailiańskie z trudem dotrzymywały kroku nowym konkurentom. Za skandaliczną niesubordynację i zuchwałość Palleginę wygnano z Republik na kilka lat. Dopiero kiedy południowe lasy Eir Glanfath stanęły otworem zarówno dla Republik, jak i dla Jelenioborza, Vailianie zorientowali się, że połączone wysiłki trzech krajów stworzyły silną sieć szlaków handlowych. Diuczesa Biageppe ułaskawiła Palleginę za jej przezorność, chociaż minęło wiele lat, zanim boska zdołała odzyskać zaufanie zwierzchników i bractwa.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>48</ID>
      <DefaultText>Pallegina wypełniła rozkazy ducs bels, pomagając nawiązać lukratywne umowy handlowe między Republikami Vailiańskimi a plemionami Eir Glanfath. Rozsierdzeni mieszkańcy Jelenioborza, wzmocnieni darem dusz otrzymanym od Widzącego, wypowiedzieli Republikom dwuletnią wojnę. Republiki bardzo się wzbogaciły na handlu z Glanfatanami, ale jednocześnie straciły wiele statków handlowych i tysiące istnień. Niektórzy diukowie stracili poparcie społeczne – po zamieszkach w Selonie zabito miejscowego diuka, zaś pozostałych ducs bels zmuszono do odstąpienia od handlu na wyłączność, aby zakończyć konflikt z Jelenioborzem. Palleginę uhonorowano za przetarcie szlaków handlowych, a jej reputacja wśród diuków i Bractwa nie ucierpiała w wyniku następstw.</DefaultText>
      <FemaleText>Pallegina wypełniła rozkazy ducs bels, pomagając nawiązać lukratywne umowy handlowe między Republikami Vailiańskimi a plemionami Eir Glanfath. Rozsierdzeni mieszkańcy Jelenioborza, wzmocnieni darem dusz otrzymanym od Widzącej, wypowiedzieli Republikom dwuletnią wojnę. Republiki bardzo się wzbogaciły na handlu z Glanfatanami, ale jednocześnie straciły wiele statków handlowych i tysiące istnień. Niektórzy diukowie stracili poparcie społeczne – po zamieszkach w Selonie zabito miejscowego diuka, zaś pozostałych ducs bels zmuszono do odstąpienia od handlu na wyłączność, aby zakończyć konflikt z Jelenioborzem. Palleginę uhonorowano za przetarcie szlaków handlowych, a jej reputacja wśród diuków i Bractwa nie ucierpiała w wyniku następstw.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>49</ID>
      <DefaultText>Pallegina, wbrew rozkazom ducs bels, wymyśliła na poczekaniu nową umowę handlową z anamfatką, aby wspomóc osłabione Dziedzictwem Waidwena Jelenioborze. Jednak Vailianie z łatwością wypchnęli niedoszłych konkurentów z rynku. Za skandaliczną niesubordynację i zuchwałość Palleginę wygnano z Republik. Wyruszyła na północ Wschodnich Rubieży, unikając portów vailiańskich i przyłączając się do Życzliwych Wędrowców. Pomimo swej odwagi i oddania sprawie jej niezwyczajny wygląd sprawiał, że wszędzie czuła się jak wyrzutek.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>50</ID>
      <DefaultText>Pallegina wypełniła rozkazy ducs bels, pomagając nawiązać lukratywne umowy handlowe między Republikami Vailiańskimi a plemionami Eir Glanfath. Vailianie z łatwością wypchnęli z rynku niedoszłych konkurentów z osłabionego Jelenioborza, które bardzo ucierpiało w wyniku utraty zysków handlowych. Palleginę uhonorowano za jej zasługi, przydzielając ją do osobistej straży diuczesy Spirento. Pomimo powodzenia, Pallegina żałowała wyboru, którego dokonała.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>51</ID>
      <DefaultText />
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>53</ID>
      <DefaultText>Edér postanowił nie wracać do Złoconej Doliny. Nie czuł się dobrze w mieście, więc osiedlił się w Jelenim Brodzie, który zaczęto powoli odbudowywać – jak wiele wiosek w Jelenioborzu.

Edér uważał, że śmiertelnicy muszą sami sobą kierować, a nie zdawać się na bogów. Wkrótce wybrano go sołtysem wioski, która pod jego kierownictwem rozkwitła. Pozbył się z okolicy ostatnich skaenitów i ściągnął nowych osadników, proponując im ziemię – tej sztuczki nauczył go ktoś, o kim wolałby zapomnieć. Z każdym dniem Jeleni Bród coraz bardziej przypominał Złoconą Dolinę z czasów dzieciństwa Edéra – tę, która była godna swojej nazwy.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>54</ID>
      <DefaultText>Edér postanowił nie wracać do Złoconej Doliny. Poufnymi kanałami udało mu się dostać do podziemnej organizacji Eothasian, zwanej Nocnym Rynkiem. 

Jak na ironię, wiedza o tym, że bogowie zostali sztucznie stworzeni, odnowiła jego wiarę i nieistotne było, że jego Eothas nie był ani żywy, ani tak naprawdę bogiem. Edér szybko awansował w Nocnym Rynku dzięki swemu optymizmowi i śmiałości – jego ostatecznym celem było ponowne otwarcie Jelenioborza dla wyznawców Lśniącego Boga.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>55</ID>
      <DefaultText />
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>56</ID>
      <DefaultText>Kiedy w Słońcu w Cieniu opadł pył, Aloth spojrzał na szczątki Thaosa ix Arkannona, swojego dawnego mistrza. Zrozumiał, jakie błędy popełnił wielki mistrz i wiedział, że poradzi sobie lepiej.

Tajemnica bogów pozostanie nieujawniona dla dobra i zdrowia psychicznego wszystkich ludów. Aloth założył resztki ceremonialnego stroju Thaosa i przygotował się do trudnego zadania, które na niego czekało.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>57</ID>
      <DefaultText>Kiedy w Słońcu w Cieniu opadł pył, Aloth spojrzał na szczątki Thaosa ix Arkannona, swojego dawnego mistrza. Zrozumiał, jakie błędy popełnił wielki mistrz i czego potrzeba, by naprawić wyrządzone przez niego krzywdy.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>58</ID>
      <DefaultText>Po tym, jak Widzący go odesłał, Aloth utracił wszelkie autorytety i sprzymierzeńców, jakich znał – rodzinę, ojczyznę, Bractwo Ołowianego Klucza i wreszcie Widzącego.

Przez kilka dni wędrował samotnie przez wioski i osady. Jelenioborzanie podejrzliwie patrzyli na obdartego Aedyrczyka, ale zawsze odchodził, zanim ich uprzedzenia mogły doprowadzić do rękoczynów.</DefaultText>
      <FemaleText>Po tym, jak Widząca go odesłała, Aloth utracił wszelkie autorytety i sprzymierzeńców, jakich znał – rodzinę, ojczyznę, Bractwo Ołowianego Klucza i wreszcie Widzącą.

Przez kilka dni wędrował samotnie przez wioski i osady. Jelenioborzanie podejrzliwie patrzyli na obdartego Aedyrczyka, ale zawsze odchodził, zanim ich uprzedzenia mogły doprowadzić do rękoczynów.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>59</ID>
      <DefaultText />
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>60</ID>
      <DefaultText>Zarówno Kana Rua, jak i Widzący wypełnili swoje zadania, więc Kana pożegnał się i pożeglował do umiłowanego Rauatai, gdzie na tamtejszej uczelni opowiedział o swoich ustaleniach. Kana mówił o Engwitanach, opisując zarówno ich straszliwe eksperymenty, jak i inspirujące osiągnięcia.

Opowiedział też o zniszczeniu tablicy przez Bractwo Ołowianego Klucza oraz jego staraniach, by wymazać engwitańskie dziedzictwo z oblicza świata. Powiedział, że poza granicami Rauatai można znaleźć opowieści pełne natchnienia, ale i przestrogi. Zachęcał swoich ziomków, by szukali wiedzy za granicą, aby tamtejsze doświadczenia mogły przynieść pożytek Tâkowie.</DefaultText>
      <FemaleText>Zarówno Kana Rua, jak i Widząca wypełnili swoje zadania, więc Kana pożegnał się i pożeglował do umiłowanego Rauatai, gdzie na tamtejszej uczelni opowiedział o swoich ustaleniach. Kana mówił o Engwitanach, opisując zarówno ich straszliwe eksperymenty, jak i inspirujące osiągnięcia.

Opowiedział też o zniszczeniu tablicy przez Bractwo Ołowianego Klucza oraz jego staraniach, by wymazać engwitańskie dziedzictwo z oblicza świata. Powiedział, że poza granicami Rauatai można znaleźć opowieści pełne natchnienia, ale i przestrogi. Zachęcał swoich ziomków, by szukali wiedzy za granicą, aby tamtejsze doświadczenia mogły przynieść pożytek Tâkowie.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>61</ID>
      <DefaultText>Po wykonaniu zadania przez Widzącego i wypełnieniu własnej przysięgi Kana Rua pożeglował z powrotem do Tâkowy. Rodzina i przyjaciele zauważyli, że bardzo się zmienił i spochmurniał, utraciwszy swój dawny entuzjazm.

Wezwany przed kolegium uczelni, Kana opowiedział im o cierpieniu spowodowanym za granicą przez engwitańskie dziedzictwo. Stwierdził, że poszukiwanie wiedzy poza granicami kraju może jedynie rozbić lud rauataiski, tak jak miało to miejsce w Jelenioborzu. Jego ustalenia potraktowano z szacunkiem, zaś Kana stał się wpływowym orędownikiem coraz popularniejszego ruchu izolacjonistów.</DefaultText>
      <FemaleText>Po wykonaniu zadania przez Widzącą i wypełnieniu własnej przysięgi Kana Rua pożeglował z powrotem do Tâkowy. Rodzina i przyjaciele zauważyli, że bardzo się zmienił i spochmurniał, utraciwszy swój dawny entuzjazm.

Wezwany przed kolegium uczelni, Kana opowiedział im o cierpieniu spowodowanym za granicą przez engwitańskie dziedzictwo. Stwierdził, że poszukiwanie wiedzy poza granicami kraju może jedynie rozbić lud rauataiski, tak jak miało to miejsce w Jelenioborzu. Jego ustalenia potraktowano z szacunkiem, zaś Kana stał się wpływowym orędownikiem coraz popularniejszego ruchu izolacjonistów.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>62</ID>
      <DefaultText>Zarówno Kana Rua, jak i Widzący wypełnili swoje zadania, więc Kana pożegnał się i pożeglował do umiłowanego Rauatai, gdzie stanął przed kolegium uczelni, pragnąc skierować swój naród na lepszą drogę.

Przed zaciekawioną widownią opowiadał o wielkich osiągnięciach Engwitan oraz ich wysiłkach mających na celu zapewnienie pokoju Rauatai i licznym ludom Eory. Przedstawił strzaskaną tablicę jako dowód istnienia Tanvii ora Toha poza granicami Rauatai i wspólnych ideałów wszystkich ludów świata.</DefaultText>
      <FemaleText>Zarówno Kana Rua, jak i Widząca wypełnili swoje zadania, więc Kana pożegnał się i pożeglował do umiłowanego Rauatai, gdzie stanął przed kolegium uczelni, pragnąc skierować swój naród na lepszą drogę.

Przed zaciekawioną widownią opowiadał o wielkich osiągnięciach Engwitan oraz ich wysiłkach mających na celu zapewnienie pokoju Rauatai i licznym ludom Eory. Przedstawił strzaskaną tablicę jako dowód istnienia Tanvii ora Toha poza granicami Rauatai i wspólnych ideałów wszystkich ludów świata.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>63</ID>
      <DefaultText>Po wykonaniu zadania przez Widzącego i wypełnieniu własnej przysięgi Kana Rua pożeglował z powrotem do Rauatai, rozmyślając o tym, czego nauczył się podczas podróży. Zanim dotarł do Tâkowy, zrozumiał, co musi zrobić.

Stanął przed kolegium uczelni i wyjaśnił, że tablica, której szukał, uległa zniszczeniu, w związku z czym prawdziwa interpretacja Tanvii ora Toha być może nie istnieje i mieszkańcy Rautai muszą stworzyć własną. Opisał cuda i dziwy, jakie widział podczas podróży, a także ogłosił zamiar gromadzenia wiedzy zza granicy, by otrzymać odpowiedzi na nowe pytania.</DefaultText>
      <FemaleText>Po wykonaniu zadania przez Widzącą i wypełnieniu własnej przysięgi Kana Rua pożeglował z powrotem do Rauatai, rozmyślając o tym, czego nauczył się podczas podróży. Zanim dotarł do Tâkowy, zrozumiał, co musi zrobić.

Stanął przed kolegium uczelni i wyjaśnił, że tablica, której szukał, uległa zniszczeniu, w związku z czym prawdziwa interpretacja Tanvii ora Toha być może nie istnieje i mieszkańcy Rautai muszą stworzyć własną. Opisał cuda i dziwy, jakie widział podczas podróży, a także ogłosił zamiar gromadzenia wiedzy zza granicy, by otrzymać odpowiedzi na nowe pytania.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>64</ID>
      <DefaultText>Po pożegnaniu się z Widzącym Kana Rua podjął dalsze poszukiwania Tanvii ora Toha. Zgromadził zapasy i zszedł do Bezkresnych Ścieżek Od Nuy, by na własną rękę odnaleźć święte zapisy. Zniknął bez śladu.

Jego dalsze losy pozostają nieznane.</DefaultText>
      <FemaleText>Po pożegnaniu się z Widzącą Kana Rua podjął dalsze poszukiwania Tanvii ora Toha. Zgromadził zapasy i zszedł do Bezkresnych Ścieżek Od Nuy, by na własną rękę odnaleźć święte zapisy. Zniknął bez śladu.

Jego dalsze losy pozostają nieznane.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>65</ID>
      <DefaultText>Po tym, czego dowiedział się, podróżując z Widzącym, Kana Rua nie widział dalszego sensu w poszukiwaniu Tanvii ora Toha. Postanowił zostawić ją w spokoju w głębinach Bezkresnych Ścieżek i powrócić do domu. Pożegnał się z Widzącym i pożeglował do Rauatai, a burzliwą podróż spędził na rozmyślaniach o czasie utraconym na poszukiwanie kłamstw.

Rodzina zauważyła, że Kana bardzo się zmienił – jego zapał i ekscytacja ustąpiły zmęczonej powadze. Chcąc zmienić swój wędrowny styl życia, Kana przyjął posadę na uczelni, gdzie nauczał młodzież o tradycjach swojego ludu.</DefaultText>
      <FemaleText>Po tym, czego dowiedział się, podróżując z Widzącą, Kana Rua nie widział dalszego sensu w poszukiwaniu Tanvii ora Toha. Postanowił zostawić ją w spokoju w głębinach Bezkresnych Ścieżek i powrócić do domu. Pożegnał się z Widzącą i pożeglował do Rauatai, a burzliwą podróż spędził na rozmyślaniach o czasie utraconym na poszukiwanie kłamstw.

Rodzina zauważyła, że Kana bardzo się zmienił – jego zapał i ekscytacja ustąpiły zmęczonej powadze. Chcąc zmienić swój wędrowny styl życia, Kana przyjął posadę na uczelni, gdzie nauczał młodzież o tradycjach swojego ludu.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>66</ID>
      <DefaultText />
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>67</ID>
      <DefaultText>Pokonanie Thaosa i wyzwolenie dusz ze Słońca w Cieniu sprawiło, że w Jelenioborzu znowu zaczęły rodzić się zdrowe dzieci.

Szczeliny w umyśle Zrozpaczonej Matki ponownie wypełniły się przyjemnymi, spokojnymi wspomnieniami. Powróciła do Dzwonu Narodzin, nie wiedząc, iż pobliska wioska opustoszała pod jej nieobecność. Rozpoczęła czuwanie na adrowym szczycie, wyczekując matek i dzieci, które nigdy nie przybyły.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>68</ID>
      <DefaultText>Pokonanie Thaosa i wyzwolenie dusz ze Słońca w Cieniu sprawiło, że w Jelenioborzu znowu zaczęły rodzić się zdrowe dzieci.

Zrozpaczona Matka znalazła miejsce, w którym mogła odpokutować za Dzwon Narodzin. Wróciła do Jeleniego Brodu, gdzie – ku zdumieniu mieszkańców – pomogła w narodzinach pierwszego zdrowego dziecka od ponad dziesięciu lat. Pozostała w wiosce, z każdymi kolejnymi narodzinami widząc powracającą do Jelenioborza nadzieję – i zyskując odrobinę odkupienia za swą burzliwą przeszłość.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>69</ID>
      <DefaultText />
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>70</ID>
      <DefaultText>Niezłomny korzystał z siły Magrany tylko do czasu pozbycia się Thaosa, a następnie wyparł się całkowicie jej wpływów. Ogarnął go ciężki żal, który sprawił, że człowiek, który zawsze mówił zbyt dużo, wybrał milczenie i kontemplację.

Wędrował dalej w całkowitym ubóstwie, nie poszukując już przyczyn milczenia swojej bogini, ale raczej sposobu zemsty. Osmaloną szatę nosił nadal, by przypominała mu, że jego bogini przypaliła go równie mocno, jak płomienie Boskiego Młota.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>71</ID>
      <DefaultText>Niezłomny nadal obwiniał Woedikę o potworności Wojny Świętego. Wierzył, że Magrana była jedynie pionkiem w knowaniach Dawnej Królowej oraz że śmierć Thaosa była pierwszym krokiem ku pojednaniu z Magraną. Niezłomny przez pewien czas usiłował nawiązać z nią ponowny kontakt. Brak odpowiedzi potraktował jako potępienie swojego dalszego żywota.

Ostatecznie rzucił się na własnoręcznie zbudowany stos, używając wcześniej swojego połamanego kostura na podpałkę.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>72</ID>
      <DefaultText />
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>73</ID>
      <DefaultText>Po pięciu latach poszukiwań czteromiesięczna podróż Sagani do domu wydawała się trwać w nieskończoność. Jelenioborze, Eir Glanfath i Republiki Vailiańskie stały się jedynie miejscami na mapie, nieskończonym zielonym polem stojącym pomiędzy nią a Naasitaq.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>74</ID>
      <DefaultText>Sagani entuzjastycznie wspominała czteromiesięczną podróż powrotną do Massuk. Starała się zapamiętać każdą chwilę ostatniej podróży przez Jelenioborze, Eir Glanfath, Republiki Vailiańskie i dalej, przygotowując się, by opowiedzieć mieszkańcom wioski o tym, co widziała podczas swej długiej wędrówki.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>75</ID>
      <DefaultText>Podczas czteromiesięcznej podróży Sagani z powrotem na Naasitaq mijane krajobrazy zdawały się być pozbawione kolorów, a jedzenie mdłe. Z poczuciem tępego przerażenia patrzyła na mijane Jelenioborze, Eir Glanfath, Republiki Vailiańskie i dalsze kraje.

Powróciła do domu, gdzie powitano ją z wielką fetą, jednak radosne słowa i gratulacje wydawały jej się puste.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>76</ID>
      <DefaultText />
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>77</ID>
      <DefaultText>Dla ciebie śmierć Thaosa oznaczała koniec ciągłych wizji i uciszenie szeptów z przeszłości. W ciszy, która nastała, wreszcie mogłeś zasnąć.

Pytania z dawnego wcielenia przestały nękać twoją duszę. Pozostało ci tylko zdecydować, jak zinterpretować uzyskaną odpowiedź.</DefaultText>
      <FemaleText>Dla ciebie śmierć Thaosa oznaczała koniec ciągłych wizji i uciszenie szeptów z przeszłości. W ciszy, która nastała, wreszcie mogłaś zasnąć.

Pytania z dawnego wcielenia przestały nękać twoją duszę. Pozostało ci tylko zdecydować, jak zinterpretować uzyskaną odpowiedź.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>78</ID>
      <DefaultText>Póki co niewiele można było w tej sprawie zrobić i musiała ona poczekać. Najpierw nadszedł czas na długą podróż.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>79</ID>
      <DefaultText>Jednym ruchem ręki spalił szatę Thaosa, jego nakrycie głowy i wszelkie inne symbole jego władzy. Nigdy więcej, poprzysiągł, nie będziemy żyć w strachu i ślepym posłuszeństwie wobec władzy, której nie rozumiemy.

Uzbrojony w wiedzę i odwagę zyskaną podczas podróży z Widzącym, rozpoczął długie, samotne dzieło zniszczenia Bractwa Ołowianego Klucza.</DefaultText>
      <FemaleText>Jednym ruchem ręki spalił szatę Thaosa, jego nakrycie głowy i wszelkie inne symbole jego władzy. Nigdy więcej, poprzysiągł, nie będziemy żyć w strachu i ślepym posłuszeństwie wobec władzy, której nie rozumiemy.

Uzbrojony w wiedzę i odwagę zyskaną podczas podróży z Widzącą, rozpoczął długie, samotne dzieło zniszczenia Bractwa Ołowianego Klucza.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>80</ID>
      <DefaultText>Aż wreszcie dotarł do ostatniej wioski i wszedł w knieje Eir Glanfath, pełne łowców i zwierząt. Żadne z nich go jednak nie zaczepiło i wkrótce dotarł do engwitańskich ruin.

Bez trudu odnalazł jedną ze starożytnych machin. Przypomniał sobie wówczas rytuały, których nauczył go Widzący. Z ostatnim westchnieniem uruchomił urządzenie, oddając swą duszę siłom wyższym.</DefaultText>
      <FemaleText>Aż wreszcie dotarł do ostatniej wioski i wszedł w knieje Eir Glanfath, pełne łowców i zwierząt. Żadne z nich go jednak nie zaczepiło i wkrótce dotarł do engwitańskich ruin.

Bez trudu odnalazł jedną ze starożytnych machin. Przypomniał sobie wówczas rytuały, których nauczyła go Widząca. Z ostatnim westchnieniem uruchomił urządzenie, oddając swą duszę siłom wyższym.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>81</ID>
      <DefaultText>Cała wioska świętowała jej powrót, jednak prawdziwą radość przyniosło jej spotkanie z Kallu i dziećmi. Porzuciła swoją pozycję łowczyni i odtąd wraz z Itumaakiem spędzała dnie pracując w wiosce, a noce w domu. Widziała, jak jej dzieci, a potem ich dzieci, dorastają i dobrze sobie radzą.

Kiedy znalazła się na łożu śmierci, u jej boku płakało i żegnało ją pięć pokoleń.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>82</ID>
      <DefaultText>Cała wioska świętowała jej triumf, a Sagani czuła dumę i uniesienie, wzmocnione radością mieszkańców Massuk. Nigdy więcej nie zwątpiła w sens swojego poświęcenia.

Po dziesięcioleciach bycia łowczynią Sagani została w końcu szanowaną członkinią starszyzny wioski. Wspomagała swą społeczność mądrą radą, a pokolenie po jej odejściu kolejna łowczyni wyruszyła w świat, by odnaleźć duszę Sagani.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>83</ID>
      <DefaultText>Dawniej lubiane pieśni brzmiały fałszywie, rytuały przemijania pór roku stały się męczące, a Sagani miała wrażenie, że jej życie w Massuk należało do kogoś innego.

Starała się odnaleźć wartość w swoich czynach – lub przynajmniej, by odnaleźli ją mieszkańcy wioski. Prowadziła coraz dłuższe, bardziej śmiałe łowy, ucząc młode łowczynie, które szły u jej boku. Podczas jednej z takich wypraw zaskoczyła je burza śnieżna. Jej towarzyszki zawróciły, ale Sagani parła naprzód. Nie wróciła do Massuk.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>84</ID>
      <DefaultText>Kana, nie będąc w stanie dowieść swoich teorii o engwitańskich wpływach, utracił pozycję na uczelni, ale jego pasja przyciągnęła wielu, którzy mniej przejmowali się stopniami naukowymi. Kana stał się wpływowym członkiem ruchu działającego na rzecz pokojowej ekspansji na kontynent północny. W życiu osobistym miał opinię przyjaznego ekscentryka, chętnie dzielącego się wielkimi, niewiarygodnymi tajemnicami przy napitku lub pieśni.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>85</ID>
      <DefaultText>Dotrzymując słowa, Kana wyruszył z kolejną ekspedycją, zaś jego płomienne opowieści z poprzedniej zainspirowały wielu mieszkańców Tâkowy, by ruszyć w jego ślady.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>86</ID>
      <DefaultText>Kana nawoływał do rozpoczęcia nowej ery w kulturze Rauatai, by jego lud mógł iść z postępem na ścieżce ku lepszej przyszłości. Mowa Kana Ruy okazała się być przekonująca i uznano go za wpływowego orędownika dalszego postępu na północnym kontynencie.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>87</ID>
      <DefaultText>Po długotrwałych poszukiwaniach udało ci się odnaleźć trasę, którą Thaos dotarł do Słońca w Cieniu i rozpocząłeś długą, trudną wspinaczkę na powierzchnię.

Po wielu dniach przekopywania się przez gruzy pozostawione przez Thaosa wyszedłeś w Teir Evron, by ujrzeć odmienione Jelenioborze.</DefaultText>
      <FemaleText>Po długotrwałych poszukiwaniach udało ci się odnaleźć trasę, którą Thaos dotarł do Słońca w Cieniu i rozpoczęłaś długą, trudną wspinaczkę na powierzchnię.

Po wielu dniach przekopywania się przez gruzy pozostawione przez Thaosa wyszłaś w Teir Evron, by ujrzeć odmienione Jelenioborze.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>88</ID>
      <DefaultText>Chociaż liczni rodzice odczuli ulgę, wielu innych rozpaczało, gdyż tysiące próżnozrodzonych zginęło podczas Dziedzictwa Waidwena – często z rąk własnych rodziców. Te dzieci nigdy nie wrócą do domu.

Jednak ostatnie próżnozrodzenie przeszło już do historii, a rodzice, którzy postanowili zaryzykować próbę poczęcia, częstokroć otrzymali nagrodę – nieraz w formie bliźniąt. Wiele osób widziało w tym działanie Hylei, w związku z czym rok ten przeszedł do historii jako Rok Urodzaju Hylei.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>89</ID>
      <DefaultText>Ostatnie próżnozrodzenie przeszło już do historii, a nowego spokoju zaznały nie tylko dusze próżnozrodzonych, ale też wszyscy mieszkańcy Jelenioborza.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>90</ID>
      <DefaultText>Ostatnie próżnozrodzenie w Jelenioborzu przeszło do historii, a mieszkańcy zaczęli świętować zdjęcie klątwy Dziedzictwa Waidwena, chociaż nie mieli pojęcia, jaką cenę przyjdzie im zapłacić w przyszłości.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>91</ID>
      <DefaultText>Powrót nadziei był zrozumiały – Dziedzictwo Waidwena dobiegło końca po piętnastu latach. Próżnozrodzenia w Jelenioborzu ustały, a kraj, który ledwie parę dni wcześniej wydawał się być na krawędzi rozpadu, raptem zaczął się odbudowywać – silniejszy i odporniejszy, na wzór boga polowania.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>92</ID>
      <DefaultText>Chociaż rodzice próżnozrodzonych nie zaznali pociechy, koniec Dziedzictwa Waidwena przyniósł nowe, zdrowe narodziny, a wiele noworodków nosiło w sobie dusze niegdyś przeznaczone dla próżnozrodzonych. Naturalny cykl życia i śmierci został w Jelenioborzu przywrócony, a wraz z nim powróciła wiara w boską opatrzność.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>93</ID>
      <DefaultText>Mieszkańcom Jelenioborza pozostało zadawać sobie pytania, gdyż nawet prawda była niewiarygodna. Któregoś dnia próżnozrodzenia po prostu ustały, w sposób równie niewyjaśniony, w jaki się rozpoczęły. Pomimo radości związanej z końcem Dziedzictwa, Jelenioborzanie musieli zadowolić się własnymi teoriami odnośnie całej sprawy. Ale może taki właśnie był zamiar Waela.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>94</ID>
      <DefaultText>Niebo nad Jelenioborzem pociemniało, zakryte przez stada ptaków i innych skrzydlatych istot, które Podniebna Matka przyzwała, aby odzyskać to, co uważała za swoje. Przez całe miesiące mieszkańcy Jelenioborza zmuszeni byli pozostać w domach, obawiając się zaciekłych, niewyjaśnionych ataków z nieba, które zdziesiątkowały całe wioski, a na ulicach Zatoki Buntu pozostawiły sterty zadziobanych trupów.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>95</ID>
      <DefaultText>Oceany okazały się równie niebezpieczne. Wichury i szkwały przez kilka miesięcy atakowały porty na jelenioborskim wybrzeżu, wysyłając wiele statków w odmęty krainy Ondry – ku żałobie lub zapomnieniu, zgodnie z upodobaniem Pani Lamentów.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>96</ID>
      <DefaultText>Te, których nie zniszczyły bestie Galawaina, znalazły się na łasce ognia Magrany. Susza, która nawiedziła Jelenioborze, doprowadziła do licznych pożarów lasów na skalę niespotykaną od czasu Wojny Czarnych Drzew. Wiele osad zapłaciło wysoką cenę za bliskość lasu.

Tymczasem w miastach praktycy animancji, którzy umieścili dusze w golemach i innych ruchomych nośnikach, wkrótce padli ofiarą własnych tworów – gdyż te powstały przeciwko nim. Stwory te terroryzowały okolicę, mordując wszystko dookoła – często zabijając bardzo wiele osób, zanim je w końcu powstrzymano.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>97</ID>
      <DefaultText>Wkrótce po Dziedzictwie Jelenioborze zaatakowała niewyjaśniona, śmiercionośna epidemia. Większość ofiar stanowili wędrowcy na szlaku, często padający ofiarą Bladolicej Zbrojnej Beratha, która żądała niemożliwej do zapłacenia ceny za zbyt długą podróż. Także starcy wymierali w zastraszającym tempie, chociaż równie często śmierć przychodziła zupełnie przypadkowo i bez wyraźnego powodu.

Ci, którzy wyczuli w tym rękę Bliźniaczego Boga, nazwali tę zarazę „Ceną Beratha”, uważając, że w ten sposób kraina musiała zapłacić za zakończenie Dziedzictwa Waidwena.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>98</ID>
      <DefaultText>W sercu dużego miasta Nowy Heomar skaenici okaleczyli i oszpecili jednego z własnych towarzyszy – usuwając jego oczy, włosy, nos i genitalia, wycinając na jego ciele krwawe wzory i zastępując jego oczy czarnymi kamieniami. Wybrańcowi dano do wypicia krew – nie szlachcica, jak zwykle nakazuje ten rytuał, ale dwunastu zwykłych Jelenioborzan. Powstałe w ten sposób wcielenie Kukły było najbardziej brutalne w historii – wytrwale mordowało setki osób i rytualnie okaleczało ich zwłoki, zanim w końcu samo padło martwe, zaspokojone.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>99</ID>
      <DefaultText>Złocona Dolina pozostała pod surowymi rządami Lorda Raedrika, który po śmierci swojego kuzyna Kolsca pozbawiony był wszelkiej opozycji. Nadal terroryzował mieszkańców Złoconej Doliny, doszukując się wśród nich Eothasian. 

Dla Raedrika niespodziewany koniec Dziedzictwa Waidwena był oznaką słuszności jego działań. Z czasem jego podwładni również w to uwierzyli. Jego surowe rządy nieco zelżały, kiedy przestał uważać podwładnych za potencjalne zagrożenie, a z czasem Złocona Dolina odzyskała część dawnego blasku.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>103</ID>
      <DefaultText>Kiedy Dziedzictwo dobiegło końca, lud nie odebrał tego tak, jak chciał Thaos. Zamiast sądzić, że rozruchy były zgodne z wolą bogów, odebrali koniec klątwy jako potwierdzenie, iż to nie animancja była jej przyczyną.

Jelenioborzanie uznali, że rozruchy w jakiś sposób oczyściły Zatokę Buntu ze szpiegów Bractwa Ołowianego Klucza oraz że kres Dziedzictwa Waidwena był zasłużoną nagrodą.

Gniew skierowany przeciwko animantom szybko minął, a ocalałym pozwolono na powrót i odbudowanie Lecznicy Dusz, by mogli wznowić swoje badania.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>104</ID>
      <DefaultText>Lecznicę Dusz przyozdobiono odciętymi głowami i tułowiami osób, które praktykowały animancję. Podobny los spotkał każdego, kogo później na tym przyłapano. Era animancji w Jelenioborzu gwałtownie dobiegła końca.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>106</ID>
      <DefaultText>Zatoce Buntu nie wiodło się tak dobrze. Doemenelowie wyciskali z mieszkańców każdego miedziaka, ceny poszły w górę, a handel zamarł. Wielu mieszczan nie było wstanie zarobić na utrzymanie i musieli opuścić swoje domy, a na miejsce przybywali nowi, przychylni Doemenelom. Drobna przestępczość, prostytucja i włóczęgostwo przybrały na sile podczas ich rządów, a liczni mieszkańcy opuścili miasto i udali się ku lepiej rokującemu Nowemu Heomar.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>107</ID>
      <DefaultText>Porządek jednak powrócił dzięki wsparciu z nieoczekiwanej strony. Ród Doemenelów, zdając sobie sprawę, że stabilne miasto jest lepsze dla interesów, szybko okiełznał przestępców z Zatoki Buntu poprzez systematyczną kampanię zastraszania.

Wykorzystując wzajemną niechęć Dwunastki i Rycerzy Tygla, Doemenelowie skutecznie manipulowali obiema grupami zza kulis, dopełniając ich upadku i ostatecznie przejmując władzę w Zatoce Buntu.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>108</ID>
      <DefaultText>Zatoce Buntu dobrze służyła pozycja Doemenelów. Ich subtelne, polityczne knowania i brak nadzoru prawnego umożliwiły zawarcie szeregu korzystnych umów handlowych, co pobudziło gospodarkę miasta.

Chociaż ich ostrożne poczynania po Dziedzictwie nie przyniosły im rozgłosu poza Zatoką Buntu, to jednak bogactwo i wpływy rodu Doemenelów ciągle rosły.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>109</ID>
      <DefaultText>Dwunastkę wkrótce przytłoczyły problemy, z jakimi musiało borykać się miasto pozbawione władz. Przez kolejne dni i miesiące Zatoka Buntu była bliska całkowitego upadku.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>110</ID>
      <DefaultText>Kiedy jednak Dwunastka przegrupowała siły po rozruchach, szybko zdławiła przestępczość – patrolując ulice grupami i egzekwując po swojemu prawo na domniemanych sprawcach.

Nie była to jednak przypadkowa sprawiedliwość tłumu. Dwunastka wzięła sobie do serca zalety swoich przeciwników – Rycerzy Tygla – i przyjęła bardziej zdyscyplinowaną, lepiej zorganizowaną formę. Wobec słabości innych frakcji w Zatoce Buntu przywódcy Dwunastki wykorzystali okazję i uczynili swą grupę dominującą siłą porządkową w mieście.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>111</ID>
      <DefaultText>Dwunastkę wkrótce przytłoczyły problemy, z jakimi musiało borykać się miasto pozbawione władz, ale znalazła sprzymierzeńców, choć nieufnych, w postaci niedobitków Rycerzy Tygla. Znali oni infrastrukturę miasta i wiedzieli, jak poradzić sobie z najgorszymi problemami.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>113</ID>
      <DefaultText>Dla Rycerzy odzyskanie pozycji oznaczało także powrót do ich tradycji. Ujrzawszy zagrożenia wynikające z animancji, Rycerze szybko wydali wewnętrzny zakaz korzystania z tej gałęzi nauki, wybierając młoty i kowadła zamiast niepewnych cech esencji i adry. Odnajdując swoje właściwe miejsce, Rycerze znacząco ograniczyli swoje aspiracje polityczne i ponownie zaczęli szkolić rekrutów w zakresie kowalstwa, wracając do postrewolucyjnych ideałów Jelenioborza i w efekcie odzyskując szacunek mieszkańców.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>114</ID>
      <DefaultText>Wkrótce jednak porządek został przywrócony przez Rycerzy Tygla, którzy – pomimo przerzedzonych szeregów – zyskali w oczach opinii publicznej dzięki udziałowi w wyjaśnieniu spisku związanego z Dziedzictwem Waidwena. Oddziały powracające z Zamku Pogromców Floty wkrótce wzmocniły Rycerzy w mieście.

Ujrzawszy zarówno zalety, jak i zagrożenia wynikające z animancji, Rycerze w tajemnicy sami zaczęli badać nową gałąź nauki. Chociaż było ich niewielu, wkrótce stali się potężniejsi dzięki kontyngentowi stalowych rycerzy i nowo wykutą bronią wzmocnioną duszami. Dzięki temu stali się siłą, której mało kto w Zatoce Buntu ośmielał się stawiać czoła.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>115</ID>
      <DefaultText>Jednakże pokusa zwiększenia swoich odbudowanych wpływów była zbyt wielka i Najwyższy Sędzia nie mógł się oprzeć. Początkowo skromne wykorzystanie animancji z czasem ustąpiło miejsca gwałtownemu zwiększaniu arsenału. Najwyższy Sędzia w końcu przejął władzę w Zatoce Buntu i ogłosił w mieście stan wyjątkowy na czas nieokreślony.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>116</ID>
      <DefaultText>Forteca Caed Nua stała się bastionem bezpieczeństwa pośród nieujarzmionej krainy i obiektem zazdrości wszystkich thaynów i earlów w Jelenioborzu. Jej niezdobyte mury obrosły legendą, a opowieści o budzących grozę najeźdźcach, których obrona twierdzy rozbiła w pył, stały się bardzo popularne w jelenioborskich gospodach.

Twierdza została również światłem przewodnim dla podróżników, kupców i dygnitarzy. Uważano ją za najlepszą fortecę w Jelenioborzu, a przyjezdni z bliska i daleka odwiedzali ją, by zaznać jej słynnej gościnności i majestatu.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>117</ID>
      <DefaultText />
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>118</ID>
      <DefaultText />
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>119</ID>
      <DefaultText />
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>120</ID>
      <DefaultText />
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>121</ID>
      <DefaultText>Po zabójstwie Diuka Aevara i Lady Webb w Zatoce Buntu rozpoczęła się polityczna zawierucha, zaś przez następne kilka tygodni ulicami rządzili szabrownicy i bandyci – mało kto odważył się samotnie lub bez broni wyjść z domu.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>122</ID>
      <DefaultText>Klątwa, która zamieniła mieszkańców Wzgórza Dziedzictwa w ludożercze potwory, nigdy nie została zdjęta, a dystrykt pozostał opuszczony – jedynie młodzież i pijacy czasami tam wchodzili w ramach prób odwagi – i nigdy nie wracali.

Nocami dochodziły stamtąd dziwne hałasy – gardłowe ryki i posuwiste kroki, co w końcu wypłoszyło mieszkańców mających domy tuż pod murami dystryktu.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>123</ID>
      <DefaultText />
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>124</ID>
      <DefaultText>Sagani i Widzący nigdy nie odnaleźli wspólnie Persoqa. Zanim wyszli ze Słońca w Cieniu, adrowa figurka zupełnie zgasła, a po miesiącu Sagani w końcu przyjęła do wiadomości fakt, iż trop Persoqa ponownie wystygł.

Dalsze poszukiwania zawiodły ją poza Jelenioborze, aż do Żyjących Ziem. Ujrzała wielkie, nadmorskie miasta Rauatai i ruiny Starej Vailii, starając się zapamiętać wszystkie szczegóły tych dziwnych, dalekich krain.</DefaultText>
      <FemaleText>Sagani i Widząca nigdy nie odnalazły wspólnie Persoqa. Zanim wyszły ze Słońca w Cieniu, adrowa figurka zupełnie zgasła, a po miesiącu Sagani w końcu przyjęła do wiadomości fakt, iż trop Persoqa ponownie wystygł.

Dalsze poszukiwania zawiodły ją poza Jelenioborze, aż do Żyjących Ziem. Ujrzała wielkie, nadmorskie miasta Rauatai i ruiny Starej Vailii, starając się zapamiętać wszystkie szczegóły tych dziwnych, dalekich krain.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>125</ID>
      <DefaultText>Minęło dwadzieścia lat, zanim adrowa figurka znowu zaświeciła. Sagani ruszyła wówczas za jej wskazaniem do cichego przysiółka na granicy Aedyru. Spotkała tam młodego rolnika, któremu opowiedziała o jego przeszłości wśród starszyzny w Massuk.

Sagani powróciła do rodzinnej wioski, której mieszkańcy nie pamiętali jej twarzy – choć znali jej historię. Powitali ją ciepło, choć niepewnie. Po jakimś czasie Sagani zorientowała się, że ich tryb życia stał się dla niej zupełnie obcy.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>126</ID>
      <DefaultText>Dowiedziała się także, że Kallu zmarł w wyniku zimowej gorączki parę lat wcześniej, a jedno z jej dzieci – Najuo – zginęło podczas napaści.

Odnalazła jednak swą córkę Yakonę – łowczynię i matkę trójki dzieci, a także swojego syna Malaaka – budowniczego wspaniałych murów. Dzięki nim odnalazła swoje miejsce w wiosce oraz nauczyła się ponownie żyć w świecie, który pod jej nieobecność mocno się zmienił.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>127</ID>
      <DefaultText>Edér postanowił nie wracać do domu. Wciąż zmieszany swoją rolą w Wojnie Świętego i niepewny swojego miejsca w Jelenioborzu, wsiadł na statek do Aedyru i wrócił do rodziców. Tam podjął spokojny tryb życia, do którego przywykł, pracując na roli w Złoconej Dolinie.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>128</ID>
      <DefaultText>Edér postanowił nie wracać do domu. Wciąż zmieszany swoją rolą w Wojnie Świętego i niepewny swojego miejsca w Jelenioborzu, wsiadł na statek do Aedyru i wrócił do rodziców. Tam podjął spokojny tryb życia, do którego przywykł pracując na roli w Złoconej Dolinie.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>129</ID>
      <DefaultText>Ostatecznie zebrałeś się na odwagę i zeskoczyłeś w otchłań na szczycie Wyspy Pochówków. Wydawało ci się, że spadasz przez wieki, ale wtedy, gwałtownie, ziemia ruszyła ci na spotkanie... kończąc twoje życie.</DefaultText>
      <FemaleText>Ostatecznie zebrałaś się na odwagę i zeskoczyłaś w otchłań na szczycie Wyspy Pochówków. Wydawało ci się, że spadasz przez wieki, ale wtedy, gwałtownie, ziemia ruszyła ci na spotkanie... kończąc twoje życie.</FemaleText>
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>131</ID>
      <DefaultText>W Jelenim Brodzie potajemni kultyści Skaena podstępnie przejęli najwyższe stanowiska w mieście.

Mieścina stała się popularna wśród bogaczy, gorąco zachęcanych do wizyty przez nowe władze. Jednak niewielu z nich powracało z takich wypraw, gdyż zwykle tracili bogactwo, a ich reputacja padała ofiarą knowań krewniaków.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>132</ID>
      <DefaultText>Wioska Jeleni Bród nie musiała się już przejmować kultystami Skaena. Mroczne pogłoski o klątwie wiszącej nad wioską wkrótce ucichły, a podróżnicy przestali ją omijać.</DefaultText>
      <FemaleText />
    </Entry>
    <Entry>
      <ID>133</ID>
      <DefaultText>Póki co niewiele można było w tej sprawie zrobić i musiała ona poczekać. Najpierw nadszedł czas na długą podróż – tym trudniejszą, że do Słońca w Cieniu zabrałeś niemowlę.</DefaultText>
      <FemaleText>Póki co niewiele można było w tej sprawie zrobić i musiała ona poczekać. Najpierw nadszedł czas na długą podróż – tym trudniejszą, że do Słońca w Cieniu zabrałaś niemowlę.</FemaleText>
    </Entry>
  </Entries>
</StringTableFile>